Archive for the ‘Randki i związki’ Category
Wspólne zamieszkanie?
Większość kobiet marzy o stałym związku. Stabilizacja i poczucie bezpieczeństwa jest dla płci pięknej bardzo ważne. Trochę inaczej wygląda to z punktu widzenia mężczyzn. W dzisiejszych czasach instytucja małżeństwa nie jest warunkiem koniecznym do utworzenia stałego związku. Młodzi ludzie coraz częściej decydują się na wspólne zamieszkanie „na kocią łapę”.

Taka decyzja pociąga za sobą pewne skutki. Istnieją pewne plusy i minusy wspólnego pożycia. Żeby nie straszyć młodych ludzi, zacznijmy od plusów. Do niepodważalnych zalet należy posiadanie prywatności o jakiej mogą tylko pomarzyć osoby, które wcześniej mieszkały na przykład z rodzicami. Brak kontroli, pytania o godzinę powrotu inne żenujące sytuację omijają szerokim łukiem tych, którzy zdecydowali się na odcięcie pępowiny. Jednak z drugiej strony samodzielne życie wiąże się z dużą odpowiedzialnością. To już nie tylko finansowa samodzielność, ale zadbanie o takie prozaiczne rzeczy jak pełna lodówka i zapłacone rachunki.
Niektórzy nie chcą „kupować kota w worku”, dlatego zanim wypowiedzą przysięgę małżeńską, chcą się przetestować. I tutaj możliwe są tylko dwie sytuacje. Pierwsza to taka, że para zacieśnia relacje, związek ewoluuje i dojrzewa. Kończy się happy endem. Druga droga wiedzie w zupełnie innym kierunku. Związek nie przetrzymuje takiej próby i rozpada się. Powód? Może być ich niezliczona ilość – kawalerskie przyzwyczajenia partnera, takie jak zostawianie brudnej bielizny gdzie popadnie lub zapraszanie co weekend kolegów na mecz i piwo; uświadomienie sobie, że niezgodność charakterów lub różnice w mentalności nie pozwalają na budowanie wspólnej przeszłości. Tego nigdy nie da się przewidzieć. Dopiero przebywając z kimś na co dzień poznajemy jego słabe strony i irytujące nawyki.
Jakaś rada? Nie, nie ma żadnej rady. Każda para musi podjąć decyzję indywidualnie. No risk, no fun jak głosi angielskie powiedzonko używane w młodzieżowym slangu. Zatem skoro bez ryzyka nie ma zabawy… może warto spróbować.
Związek na odległość – jak przetrwać?
Świat dziś nie jest tym samym, czym był jeszcze kilkanaście lat temu. Nie jest i nigdy nie będzie z jednego prostego powodu – pędzi do przodu, rzadko oglądając się za siebie. Wraz z tym rozwojem zmienia się sposób postrzegania świata, formy komunikacji, coraz częściej też decydujemy się na związki, które wymagają i planowania i ciągłej rozmowy.
Nić porozumienia nie powinna zostać przerwana. Czy związek na odległość ma szansę przetrwać? I tak i nie, wszystko rzecz jasna zależy od wielu czynników, w tym dwóch głównych – niej i niego. Jak pielęgnować związek, aby przeczekać czas, kiedy granicę wyznaczają dziesiątki, czy nawet setki kilometrów?

Po pierwsze przyzwyczajenie. Nie to, które dzieli, a to, które łączy. Musisz uświadomić sobie, że mimo odległości trzeba myśleć za waszą dwójkę. Co z tego, że ona jest tam, a Ty tu – myśl przyszłościowo, przecież odległość, która was dzieli nie będzie trwała w nieskończoność. Przyzwyczaj się też do tego, że dzielące kilometry nie są przyzwoleniem do miłosnych uniesień w dni powszechnie, a z partnerem i partnerką tylko od święta.
Rozmawiajcie. Tak często jak się da. Tak, jak rozmawia się w związku na wyciągnięcie ręki. Jeśli potraficie to robić, gdy jesteście razem, co stoi na przeszkodzie, żeby kilka razy dziennie sięgnąć po telefon? Nie ma konkretnych tematów rozmów, jeśli zdecydowaliście się na związek, etap poznawania macie już po części ze sobą. Rozmawiajcie swobodnie.
Spędzajcie ze sobą czas, kiedy to tylko możliwe. Wasze spotkania będą na początku pewnie bardzo intensywne. Kiedy żar trochę przygaśnie, mogą pojawić się wątpliwości pokroju „miłość a zauroczenie”. Rozwiejcie je natychmiast i zacznijcie niejako „od nowa”. Tym razem nieco zwolnijcie, nie starajcie się aż tak bardzo nadrabiać dni bez siebie. Żyjcie normalnie, z czasem będziecie musieli się do tego przyzwyczaić.
Planujcie. Związek na odległość jest stanem przejściowym. Nieważne, czy był takim od początku, czy wyniknął z powodu jakiejś sytuacji. Realne plany pozwolą wam na przetrwanie chwil rozłąki i budowanie wspólnej przyszłości, nawet jeśli kawał przeszłości macie już za sobą.